Ania & Damian

Sesja narzeczeńska w porannej mgle, o wschodzie słońca

Najlepsze zdjęcia powstają wtedy, kiedy decydujemy się na pomysły, których nie każdy podjąłby się realizacji. W tym przypadku z pewnością jest to pobudka po 4-tej nad ranem i wyruszenie w drogę, w poszukiwaniu wschodu słońca.

Gdy zobaczyłem Anie i Damiana emanowali energią pomimo wczesnej godziny. Przywitali mnie z niezwykłym zadowoleniem i uśmiechem. Zarówno oni, jak i ja nie mogliśmy się doczekać nadchodzącej sesji.

W poszukiwaniu miejsca na sesję

Dookoła szarość powoli zaczyna nabierać kolorów. Nie mamy dużo czasu , tym bardziej, że przed nami jeszcze poszukiwania odpowiedniego miejsca. Szybko ruszamy, aby nie stracić ani jednego promyka nadchodzącego słońca. Plan jest jeden – potrzebujemy odnaleźć piękną polanę, nad którą rozpościera się gęsta i mistyczna, poranna mgła.

Powoli coraz bardziej oddalamy się od Makowa Mazowieckiego, a wokół coraz więcej mglistych otwartych terenów, za którymi w oddali przebijają się lasy. Wszyscy mają oczy dookoła głowy. Między luźnymi rozmowami, a kolejnym łykiem porannej kawy z termosu, analizujemy każde miejsce, które przykuło naszą uwagę na dłużej.

Show me love

W pewnym momencie wszyscy westchnęli. Za jednym z pagórków zaczęła ukazywać się nam przepiękna polana, otulona gęstą mgłą, która tylko czeka na to, aby przyjąć zza drzew pierwsze promienie słońca w tym dniu. Bez żadnych wątpliwości zatrzymaliśmy się i pośpiesznie zaczęliśmy przygotowywać się do sesji.

Świat powoli budzi się do życia. Pierwsze promienie słońca rozświetlają uśmiechnięte twarze Ani i Damiana.  W pewnym momencie chyba wspólnie zapomnieliśmy, że robimy zdjęcia. Po obu stronach aparatu czuliśmy się swobodnie, spędzając miło czas. W takich warunkach energia i miłość przedziera się przez obiektyw, a zdjęcia powstają same i pomimo lekkiego przemarznięcia i przemokniętych od porannej rosy butów byliśmy po prostu szczęśliwi.

Miłość tworzy najpiękniejsze scenariusze

Od ślubu Ani i Damiana, tworząc historię ich prawdziwej miłości czułem się ciągle nienasycony. Czułem, że ta przygoda mogłaby się nie kończyć. To wszystko zaowocowało. W rezultacie powstała właśnie ta esencja – love story Ani i Damiana…







Pozostaw komentarz


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.