Olga & Szymon


Ślub: Fara Poznańska
Przyjęcie: Bazar Poznański

Ślub z brytyjskim akcentem

Od momentu kiedy Olga i Szymon zaprosili mnie na swój ślub wiedziałem, że będzie to dla mnie wyjątkowy czas. Już dzień wcześniej, w drodze do Poznania, przy dźwiękach brytyjskiej muzyki rockowej wyobrażałem sobie ich wielki dzień, układając sobie w myślach szczegóły ceremonii, o których rozmawialiśmy kilka dni temu. Poznajcie Olgę i Szymona, którzy na co dzień mieszkają w UK.

Przygotowania. Nice & Slow.

W dniu ślubu wcieliłem się w członka rodziny i towarzyszyłem wszystkim od samego rana. Gdy przybyłem na miejsce, dom powoli budził się, a zapach porannej kawy unosił się w powietrzu. Luźne rozmowy przy śniadaniu, lektura książki, ten dzień zaczął się zupełnie normalnie. Nikt się nie śpieszył.

Przygotowania były spokojne. Szymon wraz ze świadkiem przygotowywali się w ogrodzie, cały czas śmiejąc się i żartując. Olga w towarzystwie mamy i świadkowej niezwykle sumiennie dopracowywała swój look. Pani Młoda postawiła na klasykę. Wybrała lekką i prostą suknię z miękkim, koronkowym gorsetem. Całość dopełniła szpilkami od Louboutin’a, które z pewnością marzą się niejednej kobiecie. Wszystko prezentowało się niezwykle szykownie.

W domu nie sposób było przejść obojętnie wobec pewnego jegomościa – uroczego psa o imieniu Szarlej, który swoim wariactwem umilał wszystkim czas. Chyba pozazdrościł Młodej Parze atencji, gdyż usilnie próbował uzyskać uwagę domowników ☺

Poznańska Bazylika

Ceremonia ślubna miała miejsce w samym sercu Poznania, wszędzie wokół było czuć uliczną atmosferę starówki. Chłód wnętrza bazyliki dał na chwile zebranym odetchnąć od słońca, ale z pewnością nie ostudził wszystkich emocji. Olga i Szymon przeżywali każdy moment, cały czas spoglądając na siebie z żywą miłością w oczach. Nieustannie rozdawali setki uśmiechów – sobie nawzajem, jak i najbliższym… Oczywiście z wzajemnością.

Party time!

W drodze na przyjęcie weselne, przechodnie nie mogli oderwać wzroku od przejeżdżającego białego Rolls Royca, w którym jechali Olga i Szymon. Najważniejszy moment już za nimi. Biła od nich ogromna radość. Wyglądali oszałamiająco, niczym brytyjska para królewska. Przechodnie machali, bili brawa i przesyłali uśmiechy.

Uroczystość odbyła się na Moliera 2 – Bazar Poznański, w niedużym gronie najbliższej rodziny i znajomych. Para Młoda oraz każdy gość mieli okazję ze sobą porozmawiać, potańczyć, poświrować przy fotobudce, czy tez napić się lampki dobrego, czerwonego wina.

Time to say goodbay…

Zabawa rozkręciła się na całego. Atmosferę ochłodził ciepły letni deszcz, który nocną porą przyniósł orzeźwienie. W tym czasie już powoli żegnałem się z Olgą i Szymonem. Widok iskrzących się zimnych ogni, które odbijały się od kropel deszczu był niezwykle nastrojowy.

Wspólne przeżywanie dnia ślubu w takim gronie pomaga tworzyć lekkie i narracyjne opowiadania. Tym bardziej kiedy dostrzegam, że wszyscy wzajemnie się kochają i powstaje radosna interakcja, wspólny rytm. Uwielbiam ludzi, tkwiące w nich piękno i ich niekończącą się siłę, która nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać. Był to intensywny weekend, z brytyjskim akcentem. Wróciłem zmęczony a jednocześnie szczęśliwy, z obolałymi nogami ale pięknymi wspomnieniami i zdjęciami.







Pozostaw komentarz


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.