Kasia & Marcin


Suknia: Justyna Kodym
Garnitur: Albione
Ślub: św. Jana Apostoła i Ewangelisty w Warszawie
Przyjęcie: Rowdal Piorunowskie Wesele

Ślub bliski naturze

Historia tego dnia zaczyna się pewnej jesiennej soboty. Tego dnia wszystko pasowało do Kasi i Marcina – miejsce przyjęcia, stylizacje, klimat wnętrz i dekoracje.  Jeśli miałbym jednym słowem opisać ten dzień, to na pewno byłoby nim – naturalność. Dało się ją odczuć nie tylko od Kasi i Marcina, ale również od ich najbliższych i przyjaciół. Czuć było że, wszyscy tworzą jedna wielką rodzinę.

Spokojne przygotowania w rodzinnej atmosferze

Lubię kiedy narzeczeni wspólnie przygotowują się w jednym miejscu. A jeszcze piękniej staje się w momencie, kiedy towarzyszy im najbliższa rodzina. W domu Kasi więzi pomiędzy domownikami były przepełnione miłością. Wnętrze zaś drewnianymi detalami, kolekcjami starych książek. Wokół roztaczał się zaczarowany ogród, w którym Marcin wraz z mamą dokonywali ostatnich poprawek. Wszyscy bardzo przeżywali ten wyjątkowy dzień. Na uwagę zasługuje siostra Basia, która była cały czas przy Kasi i nieustannie ją wspierała.

Ceremonia pełna miłości

Samochód, którym Kasia z Marcinem jechali do ślubu pochodził z prywatnej kolekcji wujka, który jest miłośnikiem klasycznych aut. Mowa tutaj o białym Citroenie DS nazywanym “białą damą”. Wraz z przyjazdem do kościoła, pochmurny dzień został rozświetlony miłością Kasi i Marcina. Przybyli goście witali się wzajemnie z radością.

Bardzo urzekło mnie to, że podczas mszy było niezwykle cicho i spokojnie, wszyscy wsłuchiwali się w życiowe słowa Księdza, bliskiego wujka Kasi. Moment zawarcia związku małżeńskiego był przełomowy, skłębione pokłady emocji uzewnętrzniały się w postaci łez. Od momentu wyjścia z kościoła wszystkim towarzyszyła duża radość. Stęsknieni goście mogli zamienić ze sobą parę słów oraz złożyć życzenia świeżo upieczonej parze młodej.

Wesele w stylu retro

Miejsce, w którym odbywało się przyjęcie położone było w spokojnym zaciszu natury – Piorunowie, niedaleko Warszawy. Dla całej rodziny ma ono wartość sentymentalną, gdyż 15 lat temu odbyło się tu wesele wujka.  Z opowieści Kasi i jej najbliższych wiem, ile pracy w wystrój wnętrza włożyła ona i wiele zaangażowanych w to osób. Efekt robił wrażenie, komponował się z klimatem i wizją artystyczną nowożeńców.

Zaraz po szampanie udaliśmy się do ogrodu, aby wykonać szybką sesję portretową oraz rodzinną, wykorzystując przy tym ostatnie chwile zachodzącego słońca. Wiele osób chętnie spędzało czas w okolicznościach przyrody, gdzie można było odetchnąć i spędzić czas z najbliższymi.

Ważnym elementem przyjęcia były przygotowane prezentacje i filmy. Kasia i Marcin pokazywali wielką więź z najbliższymi dziękując im w ten szczególny sposób. Ciekawostką był również quiz weselny, w którym uczestniczyli wszyscy goście. Można było się pośmiać oraz  poznać wiele faktów z życia rodziny i przyjaciół.

Oficjalny pierwszy taniec rozpoczął się około północy. Nawiązywał do historii początków znajomości Kasi i Marcina. Zabawa rozkręcała się coraz bardziej. Kulinarnym hitem wieczoru okazały się swojskie napitki i przysmaki w tym głównie salceson. Po symbolicznym łapaniu muchy i bukietu wszyscy ruszyli na parkiet bawiąc się do białego rana.







Pozostaw komentarz


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.